Przejdź do głównej zawartości

Przemytnicy z Górniczej Doliny

Frakcja Przemytników w Mrocznych Tajemnicach

„Że kurwa co?"— Thangor

O obozie

Przemytnicy to niewielka, ale zwarta grupa ludzi, która przed pojawieniem się magicznej bariery zajmowała się szmuglowaniem magicznej rudy z Górniczej Doliny na kontynent.

„Od jakichś pięciu lat szmuglujemy magiczną rudę z Górniczej Doliny na kontynent."

Servin

Przemytnicy utrzymywali niepisaną umowę z Quentinem, hersztem lokalnych bandytów — ruda w zamian za broń, jedzenie, alkohol i inne towary deficytowe w Kolonii:

„Mamy niepisaną umowę z tutejszym hersztem bandytów, Quentinem. On nam załatwia rudę, a my w zamian dostarczamy wszystko to, czego w Kolonii jest jak na lekarstwo: broń, żarcie, wódę no i oczywiście panienki..."

Servin

Na kontynencie chętnych na rudę nie brakowało — trafiała nawet do orków:

„Pewnie mi nie uwierzysz, ale parę razy sprzedaliśmy kilka skrzyń orkom. (...) ci orkowie tutaj to banda zdziczałych bestii. Ale ci na kontynencie to już zupełnie inna śpiewka. Zdziwiłbyś się ilu ludzi im służy..."

Servin

Pół roku temu, statek Przemytników rozbił się podczas sztormu:

„Pół roku temu, jak zwykle płynęliśmy po odbiór kolejnej dostawy. Nagle na morzu rozpętało się prawdziwe piekło. (...) widziałem lewiatana jak ciebie teraz. Skurczybyk był wielki jak stodoła i paskudny jak moja żonka (...) Straciliśmy cały ładunek, większość załogi, a co najgorsze, utknęliśmy na tym cholernym zadupiu."

Servin

Nad Doliną pojawiła się bariera, a próba jej sforsowania zakończyła się tragicznie:

„Żeby było śmieszniej, nad całą Doliną nie wiadomo skąd pojawiła się jakaś cholerna bariera magiczna. Kilku z nas skleciło tratwę i próbowało sforsować barierę, ale to co z nich zostało nie nadawało się nawet na nawóz."

Servin

Na statku było więcej załogi, ale nikt poza obecnymi członkami nie przeżył:

„Oczywiście na statku było nas więcej, ale nikt poza nami nie przeżył sztormu."

Servin

Pomimo uwięzienia, Thangor postanowił kontynuować działalność:

„Thangor stwierdził, że wcześniej lub później barierę szlag trafi i znowu wrócimy do szmuglerki. Dlatego dalej skupujemy rudę od bandytów."

Servin

Sam Thangor potwierdza te słowa, dodając surowość swego stylu:

„Tutaj albo robisz coś dla rudy, albo próbujesz przetrwać, albo zdychasz, a i tak nikt po tobie nie uroni nawet jednej łzy."

Thangor

„Dlatego przez cały czas skupujemy magiczną rudę od zbirów Quentina. W zamian dajemy tym gnojkom wszystko co może się przydać skazańcom zamkniętym w Kolonii Karnej."

Thangor

Hierarchia grupy jest prosta — niepodzielnie rządzi Thangor, Korth pełni funkcję strażnika, Servin jest kwatermistrzem i handlarzem, Anghar kuje broń, a reszta wykonuje zadania w terenie. Zdrajców i złodziei karzą śmiercią.

„Poza tym, tutaj rządzimy my, a w szczególności Thangor. I lepiej o tym nie zapominaj."

Servin

Thangor

Przywódca Przemytników — Szef, strateg, dowódca

Thangor to bezwzględny przywódca Przemytników, człowiek o stalowych nerwach i ostrym języku. Nie toleruje głupoty, pochlebstwa ani marnowania czasu:

„Gówno mnie obchodzi, co też chodzi ci po głowie. Jeżeli otwierasz dziób w mojej obecności, to albo masz bardzo ważki powód, albo jesteś skończonym kretynem."

Zaczepianie go bez powodu grozi śmiercią:

„Ale jeżeli jeszcze raz będziesz mi przeszkadzał bez powodu, to nabiję twój pusty łeb na maszt tego cholernego wraku."

Pod maską bezwzględności kryje się jednak przenikliwy przywódca, który doskonale wie, co robią jego ludzie i potrafi docenić lojalność. Ma też niespodziewanie ludzką stronę — jego maskotką jest biały wilk o imieniu Puszek Okruszek, a głowa trolla (który wypił mu beczkę ulubionego bimbru) wisi na ścianie jego chatki. Jak ostrzega Servin: „Pamiętaj, z Thangorem nie ma żartów!"

Ten, kto wytrwa wystarczająco długo, może odkryć, że za fasadą twardego szefa kryje się człowiek o znacznie głębszej przeszłości, niż się wydaje.

Przeszłość: Servin wspomina, że Thangor i Korth byli niegdyś najemnikami w legendarnej Kompanii Braci, a Thangor bardzo dobrze zna Lee „jeszcze z czasów, kiedy dowódca Najemników był generałem w służbie króla Rhobara".

Korth

Strażnik Obozu — Wojownik, prawa ręka Thangora

Korth to pierwszy Przemytnik, na którego napotykają przybysze. Z mieczem w dłoni, gotowy do ataku:

„Czego tu szukasz, włóczęgo?! I lepiej żebyś miał dobry powód!"

Kto nie ma powodu, by się do niego zbliżać, narazi się na natychmiastowy atak: „Nikt nie będzie się tutaj pałętał bez powodu!" Pod surową skorupą kryje się jednak człowiek z własnym kodem honorowym. Potrafi docenić bezinteresowną pomoc — rzecz niezwykle rzadką w Kolonii:

„Większość ze skazańców poderżnęłaby gardło własnej matce, gdyby dostali za to choć trochę rudy."

Wraz z Thangorem tworzył zręby grupy przemytniczej. Servin wspomina: „Thangor i Korth byli kiedyś najemnikami. Należeli do legendarnej Kompanii Braci." Zna Kyro od dwóch lat i jest pewien jego lojalności, natomiast do Nikolasa odnosi się z jawną podejrzliwością: „Ten gnojek myśli, że jak jego ojciec był baronem to wszystko mu wolno."

Choć z początku sprawia wrażenie prostego brutala — to jednak ci, którzy poznają go bliżej, mogą się przekonać, że skrywa też własne sekrety i zaskakujące słabości.

Servin

Kwatermistrz — Handlarz, łuczarz, gawędziarz

Servin to chodzące źródło informacji o Przemytnikach i ich historii. Gadatliwy, żartobliwy i nieco złośliwy starszy pan, który na pytanie o historię grupy odpowiada:

„To dość długa historia. Ale czemu nie... Tylko, że trochę zaschło mi w gardle od tego gadania. Wróć z piwem, to może dowiesz się czegoś więcej."

Z zawodu łuczarz z Khorinis:

„Jak już wiesz nazywam się Servin. Nie jest też żadną tajemnicą, że kiedyś byłem łuczarzem w Khorinis. Jednak wytwarzanie łuków i strzał nie jest zbyt intratnym zajęciem."

Zakład sprzedał swojemu czeladnikowi Bosperowi, a już wcześniej sprzedawał łuki Przemytnikom z pominięciem podatków. Thangora znał od dawna: „Pomijając nasze wspólne interesy, to niejedną noc przepiliśmy razem w barze Orlana." Za młodu trudnił się też najemnictwem: „Za czasów młodości sprzedawałem mój miecz każdemu kogo było na to stać."

Obecnie pełni funkcję kwatermistrza i głównego handlarza grupy. To on jako jedyny chętnie opowiada o przeszłości wszystkich Przemytników i dzieli się informacjami o tym, co spotkało grupę. Mimo pozornie beztroskiego tonu, jego opowieści zdradzają człowieka, który w życiu widział znacznie więcej, niż sam przyznaje.

Anghar

Kowal — Były Paladyn Innosa

Na pierwszy rzut oka — Anghar to po prostu szorstki, wiecznie zajęty kowal:

„Czego chcesz. Nie widzisz, że mam pełne ręce roboty?"

Kucie mieczy na wymianę handlową z bandytami to jego główne zadanie i źródło frustracji — wieczny brak stali i presja ze strony Thangora na dotrzymanie terminów.

Jednak jego prawdziwa historia, ujawniana stopniowo w miarę zdobywania jego zaufania, jest znacznie głębsza. Servin wspomina:

„Anghar podobno był kiedyś paladynem. Dasz wiarę? Paladyn w Kolonii! (...) Kiedyś po pijaku bełkotał coś o jakimś Kapitanie Garondzie. Mówił, że naraził się mu, bo nie wykonał rozkazu."

„Ten Garond kazał jego oddziałowi wyciąć w pień całą wioskę wyznawców Beliara. Tylko, że tam były też kobiety i dzieci..."

„Anghar nie wykonał rozkazu i złamał swój miecz, a Hagen zamiast go zabić na miejscu, za zasługi w służbie Innosa wysłał go do Kolonii Karnej."

„Na szczęście dla Anghara, na królewski okręt napadli piraci pod wodzą Wściekłego Psa Grega. Anghar zdołał dopłynąć wpław do brzegu."

Servin

Pod szorstkim wyglądem kowala kryje się człowiek z głęboką raną w sercu. Na pytania o Paladynów reaguje z wyczuwalnym bólem — pytanie go o przeszłość bez zbudowanego wcześniej zaufania kończy się ostrą reprymendą: „Ten stary pijak za dużo gada." Kto jednak wytrwa i zdobędzie jego szacunek, może usłyszeć pełną historię, w tym słowa, które przechodzą dreszcze:

„Do dzisiaj słyszę w snach ich krzyki i wołania o pomoc. A wiesz kogo wzywali na pomoc? Innosa..."

Kyro

Myśliwy — Kurier, handlarz trofeami

Kyro to myśliwy „z dziada pradziada", który wraz z Nikolasem został wysłany przez Thangora z dostawą rudy do Quentina. Jednak droga powrotna zakończyła się tragedią — Nikolas namówił go na skrót koło rzeki, który okazał się śmiertelną pułapką. Z jaskini wypadła horda goblinów. Nikolas potknął się i zginął, a Kyro ledwie uszedł z życiem.

Przerażony gniewem Thangora i Kortha, Kyro nie wrócił do obozu. Zamiast tego schował rudę i postanowił „dać sobie spokój z Przemytnikami" i wrócić do polowania na własną rękę. Jedyne, czego żałuje, to utrata łuku rodzinnego, bezcennej pamiątki przechodzącej z ojca na syna od pokoleń. Łuk nie ma wielkiej wartości materialnej, ale jest dla niego bezcenny.

Kyro jest nieufny, opryskliwy wobec nieznajomych:

„Spadaj stąd, zanim cię zabiję."

Ale pod maską twardego faceta kryje się człowiek, który po prostu miał pecha i się boi. Po odzyskaniu łuku staje się wdzięczny i lojalny — dotrzymuje słowa, oddaje rudę i nie zapomina o przysłudze. Jeśli bohater zgodzi się zataić, że Kyro żyje, ten zaczyna nowe życie jako myśliwy.

Z dialogów wyłania się obraz kogoś mniej twardego, niż reszta Przemytników — bardziej pragmatycznego i mniej skłonnego do walki, za to dobrze znającego wartość trofeów myśliwskich (rogi cieniostwora, kły trolla).

Nikolas

Zaginiony Towarzysz — Kurier (nie żyje)

O Nikolasie wiemy niewiele, a źródła informacji są wyłącznie relacjami innych. Był towarzyszem Kyro w ostatniej i niefortunnej wyprawie do Quentina. Podobno pochodził z bogatej rodziny:

„Ten gnojek myśli, że jak jego ojciec był baronem to wszystko mu wolno."

— mówi Korth, który wyraźnie go nie lubił. Korth podejrzewał go nawet o zdradę. Servin wspomina jedynie, że Nikolas dołączył do Przemytników przed ich ostatnim rejsem.

Nikolas zginął w jaskini goblinów, ponieważ poległ na fałszywym skrócie, o którym dowiedział się od Aidana. Przy jego ciele pozostał łuk Kyro.

Monk

Zabójca z Gildii Złodziei — Były płatny zabójca, ostrzyciel mieczy

Monk to najbardziej enigmatyczna i zamknięta w sobie postać w obozie Przemytników. Pierwszym kontaktem z nim jest zimny prysznic:

„Gówno mnie obchodzi, co tu robisz i kim jesteś."

Nie traci czasu na uprzejmości — natychmiast przechodzi do konkretów. Jest pragmatyczny do bólu i transakcyjny w relacjach:

„Ty chcesz pogadać z Thangorem, a ja chcę coś odzyskać. Ty pomożesz mi, a ja w zamian pogadam z Thangorem."

Nie robi niczego bezinteresownie. W obozie pełni rolę ostrzyciela mieczy wykutych przez Anghara ( „muszę ostrzyć te pieprzone miecze"), a oprócz tego zajmuje się pozyskiwaniem ziela, które trafia potem do bandytów Quentina w ramach wymian handlowych:

„Bierz tę paczkę ziela i spadaj. Tylko żebyś nic nie wypalił po drodze! Zdobycie tego gówna sporo mnie kosztowało."

Na temat jego przeszłości wiemy głównie z relacji Servina:

„A co do Monka, to on mało mówi o swojej przeszłości. Wiem jednak, że pracował dla Gildii Złodziei w Khorinis. Miał jednak jakąś sprzeczkę z szefową Cassią i musiał szybko zniknąć. Zdaje się, że poszło o podział łupów."

Servin

Monk ma kontakty w Starym Obozie — kopacz Gilbert jest mu winien 500 bryłek rudy za bliżej nieokreśloną „przysługę". Woli działać po cichu:

„Zrób to po cichu. Nie chcę mieć na głowie bandy strażników. I tak te szmaty ze Starego Obozu za nami nie przepadają."

Choć sprawia wrażenie zimnego i obojętnego, ci którzy wykażą się skutecznością, mogą liczyć na skąpe, ale szczere uznanie:

„Jednak na coś się przydałeś."